Wieś Gdynia

"Na budynku, odnowionym na różowo, cofniętym trochę od ulicy, widnieje data 1914, kiedy to dom przy Starowiejskiej 10a został ukończony w stanie surowym.

Postawili go Schröderowie na miejscu starego parterowego. Jeszcze na początku XX wieku było tu duże gospodarstwo, stodoła, obora, a dalej ogród, pola orne i łąki. Mieli 102 morgi ziemi, co ich stawiało w rzędzie bogatszych mieszkańców wsi Gdynia. (...)

Komisariat Rządu z nowym skrzydłem zbudowanym w 1937 r.

Schröderowie mieli ziemię w różnych miejscach, 20 morgów w jednym kawałku tam, gdzie obecnie Urząd Miejski. Na dawnej Lipowej, dziś Al. Piłsudskiego, udawało się zboże. Za domem, gdzie dziś boisko szkolne, siali owies i jęczmień, na pastwisku, gdzie dziś hala targowa, za ogrodzeniem skubały trawę cztery krowy i dwie jałowice.

Dwa konie obrabiały gospodarstwo, a dwa woziły borowiny do zakładów kuracyjnych w Gdańsku i Sopocie. (...) W domu posługiwali się gwarą kaszubską. Podobnie jak mieszkańców Oksywia, Obłuża, Dębogórza, Mechlinek, Mostów, Kosakowa - nazywano Belakami, bo zamiast ł mówili l. W Chyloni mieszkali Lesacy, którzy już ł wymiawiali.

- Nad Bałtykiem, w Pucku wszystko mówiło tak jak my - gdyniany, a Kartuzy zupełnie inaczej, Kościerzyna jeszcze inaczej".

 

Fragment z książki Mirosławy Walickiej,
Gdynia. Pejzaż sprzed wojny, Gdańsk 1982