Saga rodu Betlejewskich

Willa, która nie zdążyła zamienić się w klinikę

Ten wspaniały dworek przyciągał tłumy letników. Szerokie wejście, nad nim daszek wsparty na kolumnach. Duże okna, przestronne wnętrza, rzeźby. Architekt włożył w projekt duszę, a doktor Jan Betlejewski serce i pieniądze. W latach 30. willa "Gryf" była perełką orłowskiej architektury. Stojąca kilkaset metrów od morza wiodła prym wśród tamtejszych pensjonatów. Wakacje spędzał tu dyrektor Wedla, przedwojennym autem przyjeżdżał szef jednej ze śląskich kopalni...

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Bryll

Życie nie zawsze na szkle malowane

Na widowni podczas każdego spektaklu kłębiły się tłumy. Po bilety stało się w długich kolejkach. Z plakatu wabiło nazwisko Krystyny Prońko. Sztuka "Kolęda - nocka" powstała jesienią 1980 roku na zamówienie gdyńskiego Teatru Muzycznego. Muzykę do niej napisał Wojciech Trzciński, a słowa Ernest Bryll, który w Gdyni mieszkał przez ładnych parę lat i tu zdawał maturę. Wystawiono ją niemal dokładnie w 10. rocznicę wydarzeń Grudnia 70 na Wybrzeżu. Ale wcześniej Bryll pisał tzw. śpiewogry "Po górach, po chmurach", "Janosik, czyli na szkle malowane", oratorium pastoralne "Wołaniem wołam cię" i wiele innych...

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Ćwiertniewiczów

Choleryczne krople i sole trzeźwiące

Gdy bolała głowa leczono się tabletkami " z kogutkiem". Gdy doskwierał ból brzucha skuteczniejsze były uniwersalne krople zielone "Hien Fang", oparte na balsamie peruwiańskim. Bóle stawów potrafiła skutecznie uspokoić emulsja przeciwreumatyczna. Dzieciom zalecano picie emulsji tranowej Scotta lub Hemogenu Klawego. W asortymencie były oczywiście popularne krople choleryczne, miód koperkowy, sole trzeźwiące, syrop żywokostowy, płyn na odciski...

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Drączkowskich

Bracia jak przez kalkę

- Jako mali chłopcy przyrzekliśmy sobie z bratem, że na Kamiennej Górze wybudujemy rodzinny dom. Ojciec był muzykiem, więc wiedliśmy cygański żywot. W Gdyni mieszkaliśmy kilkakrotnie, zanim nie osiedliśmy tu na stałe, w wymarzonym miejscu - Jan Drączkowski przeżył tak wiele, że rozmowa zajmuje nam kilka godzin. Bo przecież jest pierwszym absolwentem Państwowej Szkoły Morskiej urodzonym w Gdyni, a także pierwszym kapitanem żeglugi wielkiej urodzonym w tym mieście.

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Grzegowskich

Tam ważyły się losy Gdyni

Bywał tam minister Eugeniusz Kwiatkowski, zaglądał inżynier Tadeusz Wenda, zażarte dysputy prowadził Antoni Abraham. Wpadał nauczyciel, Jan Kamrowski, zaglądał ksiądz kanonik Teodor Turzyński, a także zasiedziały w Gdyni od dziada pradziada, Augustyn Skwiercz. To tu tworzono plany budowy miasta i portu. Nad wszystkim czuwał Franciszek Grzegowski, właściciel doskonałej restauracji "Dwór Kaszubski" przy ulicy Starowiejskiej, która nie tylko serwowała smakołyki kuchni polskiej, francuskiej i rosyjskiej, ale była też centrum życia towarzyskiego przedwojennych lat.

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Jagalskich

Dobry duch wejherowskiego szpitala

Na jego pogrzeb 23 listopada 1966 roku przybyły tłumy. Drewnianą trumnę otoczyły tysiące kwiatów. Orszak, który przeszedł ulicami miasta prowadziło kilkunastu księży. Spoczął na wejherowskim cmentarzu w grobie otoczonym kamieniami z kaszubskiej ziemi. Na dużym głazie wyryto prosty napis: "Dr med. Alojzy Jagalski 1903-1966". Tak żegnano wieloletniego, zasłużonego dyrektora szpitala w Wejherowie.

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.

Saga rodu Jasińskich

Po sąsiedzku wójtem

Jest taki pomnik w Gdyni, pod którym oficjalne osobistości rzadko składają kwiaty. Cztery tablice przymocowane do kamiennego cokołu, czterdzieści wyrytych na nich nazwisk. Czterdzieści historii mieszkańców Chyloni, którzy walczyli i ginęli na froncie wschodnim i zachodnim podczas I wojny światowej oraz dwa lata po jej zakończeniu. Wśród nich Augustyn Jasiński, który jako jeden z dwóch polskich gospodarzy cały i zdrowy wrócił z frontu.

Źródło: Beata Jajkowska, http://gdynia.naszemiasto.pl/gdynskie_rody/

Zaloguj się, aby zobaczyć.